Archive for the ‘Uncategorized’ category

Zapraszamy na Marsz Niepodległości – 11.11.2010!

Październik 30, 2010

Reklamy

Spotkanie z działaczem Jobbiku

Czerwiec 8, 2010

W czwartek (10.06.2010), o godzinie 18:30 w klubie N44 kwartalnik „Polityka Narodowa” organizuje spotkanie promocyjne najnowszego numeru pisma, poswięconego europejskim nacjonalizmom.

Spotkanie poświęcone będzie genezie, rozwojowi i ideom jednego z szerzej omawianych w numerze przypadków, jakim jest węgierski Jobbik. Partia ta w ostatnich wyborach zdobyła aż 17% głosów i wprowadziła do parlamentu 47 posłów.

W spotkaniu wezmą udział:

Balazs Szabo – działacz Jobbiku, uczestnik zajść w 2006 roku w Budapeszcie

Członkowie redakcji „Polityki Narodowej”

Na spotkaniu będzie można nabyć najnowszy numer „PN” w promocyjnej cenie.

Nowy numer „Polityki Narodowej”

Czerwiec 3, 2010

Letni numer „Polityki Narodowej” poświęcony jest rozważaniom nad kondycją współczesnych europejskich partii zorientowanych narodowo. Pokazana jest szeroka paleta organizacji politycznych i okołopolitycznych, które – obojętnie z jakich korzeni wyrastają – mają na celu obronę suwerenności państw narodowych i upodmiotowienie narodu w relacjach międzynarodowych. Zwracamy szczególną uwagę na tych, którym się udało: w polityce i kulturze.

Niewątpliwą atrakcją są wywiady – historyczny z żołnierzem Komórki Likwidacyjnej NSZ, zagraniczne – z liderami nacjonalistycznych organizacji z Węgier i Serbii, oraz krajowy – z Arturem Zawiszą. Oprócz tego „Polityka Narodowa” tradycyjnie: chwali, piętnuje, zwraca uwagę, gani i jątrzy jak to „zaplute karły reakcji” mają w zwyczaju.

Aborcja

Maj 22, 2010

Aborcja , gwałt , logika

Smutne ale prawdziwe- w Polsce zdarzają się gwałty . Najczęściej ich sprawcami są mężczyźni , a ofiarami kobiety . Zgwałcone kobiety mają potem urazy psychiczne i fizyczne , a czasem nawet problem w postaci ciąży . Jednak prawo w takich sytuacjach pozwala ciążę usnąć . Oczywiście nie wszystkie środowiska takie rozwiązanie akceptują . Spór o legalność aborcji spowodowanej gwałtem był w szczególności   nasilony pod koniec rządów PIS-u.  Każda ze stron ma swoje racje , jednak mi jest zasadniczo bliżej do radykalnych obrońców życia .

Wrócimy jednak do kwestii samego gwałtu . Czy można im zapobiegać ? Sposobem jest samoobrona. Kobieta może napastnika , bić , kopać , gryźć , dusić , ale niech będzie przy tym ostrożna, bo jeśli się zagalopuje i zabije oprawcę to, sąd ją skaże za tak zwane przekroczenie obrony koniecznej . Wówczas z ofiary stanie się sprawcą .

Od razu rzuca  się w oczy pewna niespójność prawa . Gwałt prawnie usprawiedliwia zabicie dziecka,  ale nie usprawiedliwia zabicia gwałciciela . Nie rozumiem czym gwałciciel jest lepszy . To on przecież spowodował cały problem , dziecko jest nie winne . Z resztą zabicie zboczeńca powstrzyma gwałt , lecz zabicie dziecka nie (wszak jest już po fakcie) .

Jest kilka logicznych możliwości rozwiązanie problemu :

a)      Wolno zabić gwałciciela, a dziecka nie . Rozwiązanie nie idealne , lecz chyba najlepsze .

b)      Wolno zabić i bandziora i dziecko  . Takie rozwiązanie też jest dla mnie do przyjęcia , chociaż jak już pisałem wolę  pierwsze .

c)       Nie wolno zabić nikogo . Złe rozwiązanie (po co chronić szumowinę ) ,ale przynajmniej logiczne.

My jednak w Polsce zamiast tego mamy jakąś prawna schizofrenię, która twierdzi że wolno zabić tylko dziecko . Czy lewacy zawsze muszą być tacy nielogiczni ?

Marek Adam Grabowski

Zapraszamy na konferencję naukową z udziałem dra Paula Camerona w Warszawie!

Kwiecień 27, 2010

Zablokowana prze Władze Uniwersytetu Warszawskiego konferencja naukowa „Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje” jednak się odbędzie.

Już jutro 28 kwietnia (środa) godz. 19:00 Hotel Harenda ul. Krakowskie Przedmieście 4/6, Sala Konferencyjna „Waniliowa”.

Przyjdź i usłysz prawdę, której boją się władze UW!

Demonstracja przeciwko łamaniu wolności badań naukowych i propagowaniu homoseksualizmu na UW

Kwiecień 25, 2010

26 kwietnia (poniedziałek), 11:00-13:00

Ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, pod bramą główną Uniwersytetu Warszawskiego.

Serdecznie zapraszamy Wszystkich, którzy sprzeciwiają się łamaniu wolności badań naukowych i promocji homoseksualizmu na Uniwersytecie Warszawskim na demonstrację.

W związku z oburzającą decyzją Władz Uniwersytetu Warszawskiej, które odwołały międzynarodową konferencję naukową „Homoseksualizm jako ruch społeczny i jego konsekwencje” z udziałem m.in. dr Paula Camerona (miała się ona odbyć w dniu 20 kwietnia br. na Uniwersytecie Warszawskim) chcemy wyrazić głębokie sprzeciw wobec dyskryminacji, jakiej dopuściły się Władze UW.

Jesteśmy zbulwersowani faktem, iż Uniwersytet, który powinien stać na straży wolności badań naukowych, hamuje wszelką działalność studencką jak i jakikolwiek głos naukowy sprzeciwiający się homoseksualnej propagandzie, z drugiej strony natomiast zajmuje się propagandą i promocją działalności środowisk gejowskich. W ten sposób Uniwersytet Warszawski przestaje być ośrodkiem badań naukowych, a staje się rzecznikiem i promotorem jednej z grup społecznego nacisku i manipulacji.

Podjęta przez Władze Uczelni decyzja, jawnie blokująca inicjatywy i działalność studencką, przypomina nam lata komunizmu, kiedy to można było się wypowiadać wyłącznie zgodnie z daną opcją polityczną. Dzisiaj mamy przykład powrotu do tamtych czasów, kiedy Władze Uniwersytetu Warszawskiego pozwalają studentom działać, ale tylko zgodnie z tym, co dyktuje homoseksualna propaganda.

Dlatego też Wszyscy spotkajmy się, już w najbliższy poniedziałek 26 kwietnia br. o godzinie 11.00 pod bramą główną Uniwersytetu Warszawskiego (ul. Krakowskie Przedmieście 26/28) by wspólnie walczyć o wolność badań naukowych oraz zademonstrować sprzeciw społeczny wobec dyskryminujących decyzji Władz Uczelni i promocji homoseksualizmu na Uniwersytecie Warszawskim.

Niech nikogo nie zabraknie. Do zobaczenia!

Organizatorzy:

– Studencki Komitet Na Rzecz Wolności Badań Naukowych
– Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym

Tragedia w Smoleńsku

Kwiecień 16, 2010

Tragedia w Smoleńsku ma wiele wymiarów – ogólnoludzki, bo zginęła wielka liczba osób, polityczny – bo na krótki czas sparaliżowała działania państwa, narodowy – bo wywołała mnogą ilość na co dzień niespotykanych postaw, praktyczny – bo pozbawia nas możliwości odbierania przekazów artykułowanych przez tych, którzy tragicznie zginęli, symboliczny – bo potwierdziła się tragiczna metafizyka Katynia (acz zaznaczę, iż porównywanie wydarzeń sprzed 70 lat z tym, które nastąpiły teraz uważam za niestosowne).

Pod wieloma względami katastrofa lotnicza w Smoleńsku jest wyjątkowa. Nigdy, nawet podczas wojny, nie zginęło tak dużo ludzi dla państwa ważnych. Śmierć prawie każdego z nich byłaby głośnym wydarzeniem, a tymczasem nastąpiła wręcz horrendalna kumulacja śmiertelnych żniw. Z jednej strony politycy – ci, na których ludzie głosowali, z drugiej – wybitni specjaliści, których umiejętności nie sprawdzał lud, ale inni wybitni specjaliści – profesjonaliści w każdym calu – dowódcy Wojska Polskiego, z trzeciej strony – osoby niezwykle zasłużone, depozytariusze pewnego etosu, nieraz – poprzez historyczną rolę, którą spełnili – wręcz symboliczni (obok Anny Walentynowicz, bohaterki „Solidarności” warto wspomnieć tu Ryszarda Kaczorowskiego; gdy temu ostatniemu proponowano posadę w ministerstwie odmówił tłumacząc, że się na tym zupełnie nie zna – w III RP postawa zupełnie niespotykana…).

Przez pewien czas dywagowałem ze znajomymi, czy mówienie o tej katastrofie w mediach, przeprowadzanie wywiadów ma sens, czy nie lepiej byłoby puścić muzykę i oddać się refleksji. Mówić bowiem można o nowym programie rządu; deliberowanie o tej skali tragedii ma średni sens.

Dylemat ten pozostał nierozstrzygnięty. Od początku pewny byłem natomiast, że zadawanie kilka godzin po żałobie pytań o termin wyborów czy przeprowadzanie geopolitycznych analiz jest niestosowne. Bo jak połączyć enuncjacje, z których wynikało, że to przede wszystkim tragedia w wymiarze ogólnoludzkim z redukowaniem roli ofiar do mechanicznego zarządzania państwem?

Nieraz spotkałem się z opiniami o rzekomo przesadnej rozpaczy, którą epatują „wszyscy dookoła”. Reagowałem irytacją. Po pierwsze, jak zmierzyć „przesadność” rozpaczy? Czy jeśli mówi się o niej 24 godziny dziennie to jest „przesadna”, a jeżeli jedynie 20 – już nie? Ponadto, czy należało jakoś odgórnie tłumić rozpacz społeczeństwa, by nie była „przesadna”? Jedno jest pewne – jeśli kiedyś rozpacz ma prawo być „przesadna”, to właśnie teraz.

Dla mnie tragiczna, lecz – jednocześnie – wzniosła atmosfera jaką dało się wyczuć w Warszawie od godzin przedpołudniowych 10 kwietnia miała w sobie jakąś niesamowitą metafizykę, pierwszy raz od bardzo dawna zobaczyłem Polaków jako naród. Symbolika zapalonych zniczy stojących koło biało-czerwonych flag jest tragiczna, lecz – z drugiej strony – pozwala dostrzec nieobecny, wydawałoby się, w dyskursie patriotyzm.

Uważam, że osoby krytykujące swój naród za wyrażanie rozpaczy w podobny sposób to kolejni orędownicy ideologii „nowych autostrad i ciepłej wody w kranie”, dla których symbolika, metafizyka czy odczuwanie narodowe są tylko piątym kołem u wozu, zbędnym przeżytkiem. Oni najchętniej – jak śpiewa Andrzej Kołakowski – „leczyliby pamięć ze stresu”.

Można też wśród nich odnaleźć osobników, którzy w każdej, nawet najtragiczniejszej sytuacji, chcieliby być oryginalniejsi od innych. Zawsze pragną, by to na nich zwrócony był wzrok gawiedzi. Pozwalają sobie na pokazówkę polegającą na chodzeniu „pod prąd” nawet wówczas, gdy jest to niestosowne, a sposób odbierania danego wydarzenia ma charakter uniwersalny. Reagują ekwilibrystyką intelektualną czy też ironią, bo przecież zwykła łza czy smutek byłby zbyt patetyczne i trywialne. Płakać to może starsza pani z wioski, ale nie oni – gwiazdy towarzyskiej estrady.

Pominę rozmaitych cmentarnych pijaków, którzy w dzień tragedii poszli na imprezy. O ile z wyżej wymienionymi można dyskutować, o tyle pewne zachowania tak bardzo odbiegają od kanonu, powszechnie przyjętego i uznawanego systemu wartości, że polemika z nimi wydaje się niemożliwa.

Atmosfera po tragedii ujawniła lub też – pomogła znowu dostrzec wiele cech obecnych zarówno w narodzie jak i w debacie publicznej.

Po pierwsze, nadmiar mocnych słów, które padają na co dzień. Przez to po tragedii niewiele odnaleziono pojęć adekwatnych do sytuacji. Niemal wszystkie słyszeliśmy po zdarzeniach znacznie niższej rangi.

Po drugie, permanentne ekstrapolowanie opinii dotyczących posunięć politycznych na całego człowieka. Osobiście jestem w stanie zgodzić się na taki zabieg, gdy mówi się np. o komuniście. Uważam, że działania reprezentantów tej ideologii są obiektywnie szkodliwe i świadczą o niskich kwalifikacjach moralnych. Jednak poza takim ekstremum toczy się dyskusja, w której obok poglądów przedmiotem oceny powinna być również głębia refleksji, maniery czy inteligencja.

Tylko takie podejście może zmienić wojnę totalną w świat polemiki.

Przedmiotem mojej refleksji było też swoiste wartościowanie zmarłych. W jednej z rozmów, którą odbyłem po tragedii usłyszałem, że moje wartościujące zmarłych wypowiedzi są niestosowne, a sam mój polemista stwierdził, że żałuje wszystkich „tak samo” i „także Gosiewskiego”. Poza tym, że w tej wypowiedzi sam nieświadomie przyznał się do wartościowania, to – w moim głębokim przeświadczeniu – po pierwsze, przeczył naturalnemu ludzkiemu odruchowi polegającemu na tym, że jednych żałuje się bardziej a innych mniej, zaś po drugie – równie nieświadomie niesprawiedliwie potraktował tych spośród zmarłych, którzy byli bardziej zasłużeni. Zrównał ich bowiem z tymi, którzy tak bardzo doniośli nie byli.

Polemika polemiką, najważniejsze by zelżała kłótnia a temperatura walki opadła. Kto był kilka dni temu pod Pałacem Prezydenckim, może mieć nadzieję, że tak się stanie.

Jacek Tomczak