Archive for the ‘Kultura’ category

Władza kulturowa

Styczeń 14, 2010

Rzeczywistość promowana przez popkulturę to świat skrywanych uczuć, wstydu wobec autentyczności, wielkiej ucieczki od świata realnego. Maski tak bardzo przylgnęły do twarzy poszczególnych jej przedstawicieli, że oduczyli się oni bycia sobą, zatracili własną tożsamość na rzecz powielania schematów i działania pod dyktando oczekiwań. Nie mogą być sobą, bo to nie oni się sprzedają i są „na czasie”, lecz założone przez nich przebrania. Wszelkie programy rozrywkowe, czy te pokazywane w TVN czy w Polsacie czy praktycznie każdej telewizji są niemal identyczne, a ich forma jest drugorzędna wobec jedynie słusznej treści.

Mimo całej swej prostoty treść ta zyskuje naiwnych fanów, egzaltujących się kolejnymi jej wcieleniami. Naiwni fani oglądają ją, przez co sami stają się coraz głupsi. Im głupsi się stają, tym głupsza jest treść. Proces ogłupiania przez przesiąkanie komponentami popkultury jest niezwykle banalny, a jednak (a może – dzięki czemu) wciągający, jak wir rzeki.

Z głupiego człowieka łatwiej zrobić niewolnika i narzucić mu kodeks postaw. Metoda psa Pawłowa. Ta sama głupia uwaga ma wywołać ten sam bezmyślny podziw, ten sam rynsztokowy żart powinien spowodować identyczne zanoszenie się śmiechem, użyte setny raz słowo „zajebiste” ma po raz setny budzić podniecenie. Proste.

Artur, główny bohater „Tanga” Mrożka rzecze: „Tak długo byliście nonkonformistami, aż upadły wszelkie normy przeciwko którym można się buntować”.

Kultura została tak mocno dotknięta antykulturowym wirusem, że sama staje się antykulturą. Już nie przejawy antykultury są czymś oryginalnym, wręcz niespotykanym, ale elementy „kultury w kulturze”.

Na pytanie Kuby Wojewódzkiego, czy wolałaby zapalić skręta czy napić się wódki kolejna stara gwiazda odpowiada: „Jedno i drugie”. Czy mamy wciąż czuć szok, bo ktoś znany pochwalił się umiłowaniem frywolnych obyczajów? A może podziw dla gwiazdy, która – mimo iż znana i poważana– „zachowuje się jak normalny człowiek”? Czy efekciarstwo, połączone z autopromocją przez „bycie na luzie” nie jest wśród przedstawicieli popkultury tak szablonowe, że obecnie podziw wzbudziłoby coś kompletnie innego?

Jest szablonowe, tak samo jak szablonowe jest życie wg. rzekomo wyzwalającego hasła „Sex, drugs and rock and roll”. Promotorzy hasła, inżynierowie dusz, którzy w nieskończoność wmawiali masom, że taki rytm życia jest świadectwem bycia wolnym człowiekiem, w istocie zaprzeczali wolności. Jej istota polega bowiem na możliwości dokonania wyboru, zdolności zdecydowania się na jedną z wielu opcji, pluralizmie rozwiązań. Tymczasem hasło to narzuca jeden określony model życia.

Co więcej, stosowanie się do niego może prowadzić do zniewolenia. Wpada się w wir i czuje się, że inaczej już nie można. Zamyka się samemu sobie furtki do innych rozwiązań, przez co traci możliwość wycofania się.

Osiąganie różnych celów przynosi rozmaite efekty, różnorakie rodzaje satysfakcji. Stosowanie się do zaleceń akulturowych promotorów wspomnianego hasła zawsze kończy się tak samo. Krótkotrwała przyjemność i pustka, gdy przyjemność znika.

Oprócz wolności propagatorzy popkulturowych dogmatów obiecywali szczęście. Ale jakie to szczęście, skoro życie staje się do bólu powtarzalne? Nawet najbardziej przyjemna czynność, której nie towarzyszą inne doznania (przy tym kompatybilna z uczuciem, że do tych innych doznań droga jest zamknięta), staje się frustrująca.

W ten sposób popkultura, oplatająca masy ludzkie machina, wynosząca na ołtarze polegającą na bezgranicznym zaspokajaniu własnego ego wolność prowadzi do zniewolenia. Tak naprawdę w świecie popkultury nie możesz być wolny. Jeśli odstąpisz od roli powielacza, towarzystwo, w którym się obracasz lub któremu imponujesz odwróci wzrok. A ty zostaniesz sam, ze świadomością krętej drogi bez odwrotu.

Jacek Tomczak

Reklamy