Manipulacje Gazety Wyborczej

4 marca na swojej okładce „Gazeta Wyborcza” informowała o budzącym „niedowierzanie i szok” (swoją drogą, czy taki emocjonalny ton przystoi nestorom „rzetelnego dziennikarstwa”?) billboardzie anty-aborcyjnym w centrum Poznania, na którym widnieje Adolf Hitler, zdjęcia ofiar aborcji oraz podpis I hasło: „Aborcja dla Polek. Wprowadzona przez Hitlera 9 marca 1943 r.”.

1/ Manipulacje

W krótkim, acz – jak można wnioskować z umieszczenia na pierwszej stronie – dotyczącym zagadnień dla redaktorów z Czerskiej nader istotnych tekście ciekawe są próby narzucenia swojej narracji dyskursowi publicznemu. W jednym akapicie pojawiają się określenia „płód” i „aborcja”. Jest to terminologia stricte biologiczna, tymczasem w ujęciu filozoficznym mowa po prostu o „dziecku” i „zabójstwie”. Ale to szczegół, choć ciekawy, bo pokazuje, że im rzeczywiście „nie jest wszystko jedno”.
Ciekawa w tym tekście jest kolejna próba ponownego nadania znaczeń określonym pojęciom. I tak, przykładowo, źli nie są komuniści, ale ci, którzy chcą ich rozliczyć; chorobą nie jest homoseksualizm, ale „homofobia” (mój komputer, niepodatny na propagandę „światłych i nowoczesnych” permanentnie podkreśla to pojęcie czerwonym zygzakiem; ostatnio na Wirtualnej Polsce pojawił się ciekawy tekst, zarzucający Polakom, że „chorują na homofobię”). Idąc tym samym tropem, autorzy tekstu dają do zrozumienia, że złem nie jest pozbawienia życia własnego dziecka, ale walka z aborcją.

Znamiona manipulacji nosi sam tytuł – „Z Hitlerem przeciw aborcji”. Sugeruje on, iż twórcy kampanii „pro-life” walczą z aborcją powołując się na argumenty Hitlera lub też prezentując go w tonie afirmatywnym. Przypomina to oskarżanie Janusza Korwin-Mikke o „faszyzm”, gdy – protestując przeciwko odgórnej, narzucanej przez Unię Europejską, uniformizacji – zobrazował to podnosząc prawą rękę do góry. Zarówno przeciwnicy aborcji, jak i założyciel UPR chcieli SPRZECIWIĆ się hitlerowskim, stosowanym, w ich mniemaniu, przez zwolenników prawa do aborcji metodom, a nie je powielać. Niechętna do wnikania w meritum lub też świadomie dezorientująca opinię publiczna część mediów poczuła się natomiast w obowiązku poinformować ją o zbrodniczych fascynacjach głównych zainteresowanych. Prawdopodobnie liczy, że zadziała proste skojarzenie: jeśli polityk w ogóle mówi o faszyzmie, nawet w tonie krytycznym, to na pewno ma coś wspólnego z tym faszyzmem. Funkcjonuje to trochę na zasadzie, na której okradany jest uczestnikiem kradzieży, a walczący z korupcją jest człowiekiem „od korupcji”.

2/ Niedopowiedzenia

Oprócz manipulacji w tekście zawarte jest interesujące niedopowiedzenie. Otóż, wspomina się, że organizatorzy omawianej kampanii „próbowali pokazywać zdjęcia zmasakrowanych płodów na organizowanym przez Jurka Owsiaka Przystanku Woodstock”. No właśnie, próbowali. Celu nie osiągnęli, bo zostali w sposób brutalny przegonieni przez miłujących pacyfizm uczestników Przystanku, a ich ekspozycja zniszczona. O tym „Wyborcza” woli milczeć.
Kolejnym niedopowiedzeniem jest próba dezawuowania kampanii, w której przypomina się, że to Adolf Hitler zalegalizował aborcję bez przypomnienia, że dużo „skrajniejszego” argumentu użył papież Jan Paweł II, który zrównał aborcję z Holocaustem mówiąc: „aborcja jest rodzajem Holocaustu, dokonującym się za przyzwoleniem demokratycznie wybranych władz”. „Gazeta Wyborcza” lubi powoływać się Jana Pawła II, jednakże traktuje jego poglądy niezwykle wybiórczo. Uwielbia wspominać stosunek papieża do Unii Europejskiej, ale o podejściu do aborcji milczy.

Tymczasem powyższe porównanie jest prostą konsekwencją uznania „płodu” za żywego człowieka. Jeśli w brzuchu matki jest żywy człowiek (a taki pogląd stanowi logiczny wniosek wyciągnięty z uznającej prymat ducha nad materią filozofii chrześcijańskiej), to zabicie go jest morderstwem, a morderstwo na masową skalę niczym nie różni się od Holocaustu. Jest to racjonalna, prosta do uzasadnienia teza, jednak jej przeciwnicy – wobec braku argumentów – rzucają jedynie frazesy typu: „jak tak można mówić!?”, „z takimi poglądami się nie dyskutuje” itd. Prawdopodobnie rolę odgrywa tu fakt, że widzieli mnóstwo, obecnych w każdej niemal książce do historii, zdjęć dzieci, które zaganiane były do komór, a za publikowanie zdjęć dzieci po aborcji ściga się w Polsce po sądach.

Niestety, takie porównania nie podobają się również np. ks. Adamowi Bonieckiemu, który – jak widać, parafrazując Chestertona – chce Kościoła zmieniającego się wraz ze światem, a nie Kościoła, który zmienia świat. Zresztą, wypowiadanie się w tak fundamentalnej sprawie na łamach medium, które dopuściło się ordynarnych mistyfikacji w sprawie Agaty z Lublina, ogłaszając, że chce ona dokonać aborcji, a w ciążę zaszła w wyniku gwałtu (podczas, gdy nie chciała ona dokonywać aborcji, a żaden gwałt nie miał miejsca), jest wielce dwuznaczne, zwłaszcza, gdy czyni to ksiądz katolicki.

3/ Hipokryzja

„Gazeta Wyborcza” krytykuje odnoszenie się do postaci Hitlera w medialnej kampanii.

Jak to się ma do przypinania przez nią łatek „faszystów” tak dużej liczbie przeciwników politycznych? Przypisanie komuś poglądów zbieżnych z tezami Hitlera jest w porządku, ale już ukazanie wizerunku tego ostatniego – nie? A może tylko organ z Czerskiej ma prawo do wskazywania „faszystów”?
Ponadto, w omawianym tekście przeczytać można wypowiedź dyżurnej specjalistki od spraw kobiet i aborcji – Magdaleny Środy. „Faszyzm, stalinizm, rządy Vichy zakazywały aborcji, często pod karą śmierci. To zatem zakaz aborcji łączy się silnie z totalitaryzmem”. Innymi słowy, Środa żywa dokładnie tego samego porównania, co autorzy krytykowanej kampanii, podmieniając jedynie elementy merytoryczne. Tym samym stawianie zwolenników prawa do aborcji koło Hitlera jest karygodne, lecz już stawianie przeciwników aborcji koło Hitlera – jak najbardziej akceptowalne.

Ponadto, redaktorzy Wyborczej arbitralnie uznają, który totalitaryzm był bardziej zbrodniczy i stawianie Hitlera w negatywnym świetle (acz przy jednoczesnym ukazaniu jego wizerunku) zdaje im się chyba czymś gorszym niż afirmowanie Stalina, którego w swoim czasie dopuszczali się ludzie związani z tym środowiskiem.

4/ Cele lewicy
Zdaje się, że „Gazeta Wyborcza” w coraz szybszym tempie brnie do ślepego zaułka, angażując się w sprawy dotyczące ideologii, artykułowane przez sfanatyzowane i niszowe grupy lewaków. Dowodem na powyższą tezę jest również okładka z 3 marca. W artykule widniejącym na niej bierze się w obronę homoseksualistę, który wygrał w Strasburgu z „nietolerancyjnym” państwem polskim, a jako autorytet w tej sprawie wypowiada się Krystiana Legierskiego, członek kanapowej partyjki Zieloni 2004.

Co więcej, do ślepego zaułka brnie również coraz bardziej fraternizująca się ze środowiskiem „Wyborczej” „kawiorowa lewica” z „Krytyki Politycznej”. Krytykując system kapitalistyczny, korzysta ona z istniejących w nim mankamentów, prowadząc lokal w centrum Warszawy (i płacąc śmiesznie niski, w porównaniu z innymi lokalami, czynsz; w dodatku jedynie maleńką część tego lokalu można uznać za służącą spełnianiu „pożytku publicznego”), a zamiast realizować cele tradycyjnie artykułowane przez lewicę (np. pomoc biednym) woli – podobnie jak Wyborcza – walczyć o gejów, prawo do aborcji i tym podobne sprawy. Innymi słowy, nie walczy z establishmentem, tylko go wspiera. Zwraca się do niszy i chyba jedynie ta nisza może ją poprzeć.

I – pisząc szczerze – jakoś mnie to nie martwi.

Jacek Tomczak

Advertisements
Explore posts in the same categories: Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: