Poprawność polityczna w kontekście „antysemityzmu”

Kwestia wrogości wobec Żydów niezmiennie pojawia się w mediach czy  literaturze.  Problematyka postaw antyżydowskich jest niezwykle eksponowana, co może być częściowo zrozumiałe ze względu na tragedię Zagłady Żydów w czasie II Wojny Światowej. Wszelkie przejawy wrogości wobec narodu żydowskiego są publicznie napiętnowane, zaś ludzie wypowiadający antyżydowskie sądy nie mogą liczyć na przychylność większości mediów, a przez to także opinii publicznej. Na dodatek, odnieść można wrażenie, że wszelkie żarty bądź satyry z tej nacji, mogą również narazić pomysłodawcę na zarzut „antysemityzmu”. Trzeba zadać w tym wypadku kilka pytań. Pierwszym jest więc pytanie o to czy równie wielkie potępienie doświadczalne jest przez osoby formułujące opinie skierowane przeciwko innym narodom, np. Niemcom, Rosjanom czy Anglikom? Tak jak doświadczalne jest przez osoby wydające opinie skierowane przeciwko Żydom.

Patrząc na antyrosyjski ton wypowiedzi niektórych polityków, widzi się, iż nie jest to specjalnie napiętnowane, a nawet niekiedy nagradzane przez media i opinię publiczną. Podobnie rzecz ma się z wypowiedziami skierowanymi przeciwko Niemcom lub Anglikom (choć akurat wobec Anglików w naszym kraju są relatywnie rzadkie). Oczywiście wiele takich wypowiedzi może zawierać prawdziwość czy nieść za sobą słuszność w postaci walki o historyczne prawdy, jednak fakt faktem, że nie spotyka się to z tak dużym potępieniem ze strony mediów, jak wypowiedzi kierowane przeciwko Żydom bądź pewnym grupom oraz organizacjom wywodzącym się z tego narodu. Co więcej, łatwo nabyć opinię, iż wypowiedzi bądź opinie skierowane przeciwko samym Polakom, są w samej Polsce bardziej tolerowane przez środki masowego przekazu, niż negatywne stanowiska względem Żydów. Przykładem może być nie tak dawny wywiad Aliny Całej w Rzeczpospolitej, który zawiera przekłamania, żeby nie powiedzieć bezczelne bzdury, dające się łatwo obalić. Choć nie będę się tutaj oczywiście skupiał nad zwyczajnie głupimi  „mądrościami” pani Całej, to nie chcę być gołosłownym więc podam przykład. W owym wywiadzie pada sformułowanie:

Spójrzmy na problem ratowania Żydów podczas Zagłady. Polak, który przed wojną był bombardowany kościelną i endecką agitacją antysemicką, musiał mieć rozterki, czy ratowanie Żydów jest moralne.

Jest to totalna ignorancja faktów historycznych bądź świadome ich przekłamywanie. Wśród ludzi ratujących Żydów było wielu działaczy organizacji nacjonalistycznych, w okresie międzywojennym formułujących sądy jawnie antyżydowskie, jak choćby jedna z czołowych postaci ruchów narodowo-radykalnych – Jan Mosdorf, zaś sama Armia Krajowa składała się z wielu narodowców, co nie przeszkadzało aktywnie działać na rzecz ratowania Żydów przed Zagładą z rąk Niemców. Podobnie obarczanie polskich nacjonalistów moralną odpowiedzialnością za niektóre przypadki wydawania Żydów Gestapo przez kolaborantów, są niewątpliwie bzdurne. Polski nacjonalizm nigdy nie był budowany wokół rasizmu i przekonania o wyższości własnej nacji nad wszelkimi innymi, tak jak nacjonalizm niemiecki, mający wybitnie szowinistyczny charakter, i to nie tylko w wypadku nazizmu. Toteż trudno uznać polski nacjonalizm za główny powód wydawania Żydów przez niektórych Polaków. W końcu warto podkreślić, który naród ma na swoim koncie zdecydowanie najwięcej uratowanych Żydów od Zagłądy. Tym narodem są Polacy. Tyle w ramach małej dygresji.

Tutaj muszę jednak wytłumaczyć się z celowości stosowania dygresji. Wyznaję filozofię, że prosta, choć nie za częsta, dygresja pozwala lepiej zobrazować czytelnikowi sytuację i podeprzeć tezy autora pracy niż żmudne operowanie „bezbarwnym” językiem naukowym.

Kolejnym przykładem poprawności politycznej w kontekście problematyki żydowskiej, jest pewne eksponowanie starań o serdeczne stosunki z narodem żydowskim oraz religią żydowską, co jest zdecydowanie nierównomierne względem pomyślnych stosunków z innymi nacjami czy innymi religiami (niż dominujący w Polsce katolicyzm). Przykładem jest udział Prezydenta RP w uroczystościach chanukowych w synagodze. Oczywiście, Prezydent  ma prawo decydować o tym komu wyraża swój szacunek poprzez obecność na tak ważnej uroczystości, jednak uczciwość i równe traktowanie innych mniejszości religijnych przez Pana Prezydenta, kazałoby aby w równy sposób nasza Głowa Państwa uczciła ważne święta liczniejszych niż żydzi mniejszości religijnych w Polsce, np. prawosławnych, luteran czy grekokatolików. Pomimo to, Prezydent postanowił uhonorować akurat wyznawców judaizmu. To doprowadziło do wydania tak ostrych sądów jak wypowiedź na ten temat prof. Wolniewicza (dostępna na youtube), z którą można polemizować co do jej treści, formy czy zawartych w niej kontrowersyjnych opinii, jednak, przynajmniej moim zdaniem, niepodobna jej zarzucić  antyżydowskiego charakteru. Choć sądzę, iż wielu publicystów łatwo, wyrywając z kontekstu wypowiedź prof. Wolniewicza, przykleiłoby mu łatkę „antysemity”.

Również zastanawia mnie fakt, że zarówno nasz Prezydent jak i Premier odwiedzili w swoich podróżach zagranicznych Izrael, oraz zdecydowali się założyć oznakę żydowskiej religijności – jarmułkę  i odwiedzić Ścianę Płaczu, symbol dominującej religii w Izraelu. Nie przypominam sobie aby w podobny sposób uhonorowano np. Serbów, Rumunów, Węgrów, Estończyków, Słowaków czy Łotyszy, zaś sądzę, iż ze strategicznego punktu widzenia te dosyć bliskie nam Państwa są dla nas istotniejsze niż Izrael, co więcej w części z tych Państwa nie było jeszcze ani obecnego Prezydenta, ani Premiera.

Chciałbym tutaj zatrzymać się na moment i wskazać czemu służą powyższe przykłady. Być może dla niektórych osób, które miałyby okazję poznać się z moim wywodem, jawiłbym się jako „antysemita” szukający wszędzie żydowskich spisków. Tego jednak nie zamierzam czynić, wskazuję zaś pewne przykłady nierówności traktowania Żydów a innych nacji, oraz wyznawców judaizmu a wyznawców innych religii, na przykładzie naszego kraju. W „demokratycznym państwie” życzyłbym wszystkim aby stosowano równe miary wobec wszystkich nacji, lub w przypadku niemożności spełnienia takiego życzenie (co zresztą przyznaję) dążenia do tego.

Powszechnie można spotkać się z opiniami, że nacjonalizm prowadzi do szowinizmu, dalej do rasizmu, w końcu do zachowań jawnie nazistowskich. Jest to myślenie tkwiące w umysłach wielu ludzi. Nie nacjonalizm jest tematem mojej pracy, i nie mam zamiaru czynić tutaj wykładu o różnych typach nacjonalizmu (nacjonalizm liberalny, nacjonalizm konserwatywny, nacjonalizm antykolonialny, nacjonalizm niepodległościowy itd.), przyjmijmy więc, że nacjonalizm rozumieć w moim wywodzie będzie się jako solidarność narodową, walkę o „dobro narodowe” i wolę walki z innymi nacjami w imię tego „dobra”.

Nacjonalizm polski jest powszechnie oceniany przez pryzmat ostatniego dwudziestolecia, czyli środowiska o. Tadeusza Rydzyka, polityki Andrzeja Leppera czy publikacji Leszka Bubla, choć wątpię czy któryś z tych panów przeczytał jakiekolwiek publikacje głównych myślicieli ideologii narodowej, chyba, że za takich uważają się oni sami. Niekiedy nawiązuje się również do międzywojennej tradycji Narodowej Demokracji, czy ruchów narodowo-radykalnych. Z pewnością polski nacjonalizm okresu międzywojennego zawierał antyżydowskie elementy, choć jak już pisałem, nigdy nie w takim kontekście jak nacjonalizm niemiecki.  Poprzez pryzmat tego „antysemityzmu” ocenia się m.in. postać Romana Dmowskiego, niewątpliwie cechującego się owym „antysemityzmem”, jednak jednocześnie personą niezwykle zasłużoną dla odzyskania przez Polskę niepodległości. W każdym razie, fakt negatywnego stosunku wobec Żydów staje się dla niektórych ludzi (m.in wspomnianej już pani Całej protestującej kilka lat temu przeciwko odsłonięciu pomnika Dmowskiego w Warszawie) powodem aby przekreślać tą znakomitą osobistość z grona ludzi wybitnie zasłużonych. Ciekawe, że nikt nie myśli o przekreślaniu czyjegoś dorobku z powodu jego wrogiego stosunku względem Rosjan czy Niemców. Oczywiście można nie zgadzać się z pewnymi tezami Romana Dmowskiego, jakkolwiek fakt wrogości do pewnej nacji na pewno nie jest dla powodem aby negować Dmowskiego jako męża stanu, którym niewątpliwie był.

Skoro jednak uznaje się w pewnych kręgach, iż nacjonalizm prowadzi do tak zgubnych skutków, zaś ludzie wrodzy wobec innych nacji, powinni być bezwzględnie skreśleni z listy zasłużonych, bez względu na ich dokonania, to spójrzmy na problematykę Syjonizmu i państwa Izrael powstałego dzięki tej ideologii.

Ideologia syjonistyczna, zapoczątkowana przez węgierskiego Żyda Teodora Herzla, ma niewątpliwie charakter nie tylko nacjonalistyczny ale wręcz szowinistyczny. Zakładała ona konieczność stworzenia państwa żydowskiego w Palestynie, kosztem innych ludów ją zamieszkujących. W trakcie walki o utworzenie państwa żydowskiego, Żydzi posługiwali się terrorystycznymi organizacjami jak Haganah czy Irgun. Były one odpowiedzialne za masakry w arabskich wioskach, w których poważny udział miał m.in. późniejszy premier Izraela Manachem Begin. Ostatecznie członkowie tych organizacji weszli w skład formującej się izraelskiej armii.

Wojny arabsko-żydowskie w XX wieku przedstawiane są zwykle jako wojnę broniących swojej niepodległości Żydów z agresywnymi Arabami. Podobnie Palestyńczycy przedstawiani są jako banda terrorystów wysadzających się w autobusach pełnych dzieci. Oczywiście nie sposób odrzucić okrucieństwa aktów terrorystycznych ze strony terrorystycznych organizacji palestyńskich. Warto zaś skupić się nad przyczynowością takich zachowań. Palestyńczycy przez państwo żydowskie traktowani są jako ludzie drugiej kategorii. Miasta palestyńskie są otaczane szczelnymi murami, bądź innymi zaporami tworząc tym samym getta. Możliwość rozwoju gospodarczego dla mieszkańców tych gett jest bardzo ograniczona, na dodatek wysoki przyrost naturalny sprawia, iż miasta palestyńskie są mocno przeludnione. Brak perspektyw sprzyja terroryzmowi.

Nie tylko Palestyńczykom dzieje się krzywda. W Izraelu obowiązującą religią jest judaizm. Obywatel Izraela decydujący się przejść na chrześcijaństwo musi zmierzyć się z ostracyzmem społecznym, oraz niemożnością sprawowania funkcji w aparacie państwowym Izraela. Czy tak wygląda tolerancja i demokracja? Państwo Izrael podobno jest państwem demokratycznym. Niestety widać nie stosuje się jednak do „standardów demokratycznych” i poszanowania praw człowieka. Poza niektórymi raportami organizacji międzynarodowych, słabo znanych przeciętnemu człowiekowi, współczesny Izrael przedstawia się w mediach pozytywnie, niemal jak przyczółek cywilizacji zachodniej i demokracji na Bliskim Wschodzie. Syjonizm zaś, ideologię nie tylko nacjonalistyczną, lecz nawet szowinistyczną, określa się jako „tęsknotę Żydów” za Syjonem i Jeruzalem. Uszczypliwie muszę zauważyć, iż od zburzenia Świątyni Jerozolimskiej w I w.n.e., trudno było tam znaleźć zwarte skupiska ludności żydowskiej, zaś przez ponad 1000 lat ziemie te zamieszkiwane były głównie przez ludność arabską. Mimo to, nic nie stoi na przeszkodzie wielu środowiskom medialnym ażeby przedstawiać syjonizm w sensie  pozytywnym. Mimo, że zaowocował utratą życia przez wielu Palestyńczyków, zmuszonych ustąpić przed osadnikami żydowskimi. I według wielu, to wcale nie jest szowinizm.

Michał Kowalczyk

Reklamy
Explore posts in the same categories: Inne

One Comment w dniu “Poprawność polityczna w kontekście „antysemityzmu””

  1. erasmus Says:

    „Czy tak wygląda tolerancja i demokracja? Państwo Izrael podobno jest państwem demokratycznym. Niestety widać nie stosuje się jednak do “standardów demokratycznych” i poszanowania praw człowieka.” -> to źle?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: