Etyka chrześcijańska w działaniu

Chciałbym poczynić kilka pobieżnych uwag o etyce chrześcijańskiej, tym jak ją rozumiem i nad tym jak  wpływa ona na naszą cywilizację. Są to moje osobiste opinie, można się z nimi zgodzić lub nie, jeśli jednak zmuszą kogoś do pewnych refleksji czy przekażą jakąś ważną dla niego myśl, znaczyć to będzie iż mój wywód nie poszedł na marne.

W dzisiejszym, laicyzującym, się świecie termin „etyka chrześcijańska” wydaje się być co najmniej niepoprawny politycznie. Owa poprawność nakazuje aby unikać w przestrzeni debaty publicznej sformułowań religijnych, zwłaszcza spod znaku Krzyża. Nieliczne okazje do cieplejszego wyrażania się o chrześcijaństwie, jak Święta Bożego Narodzenia, nie zmieniają fatalnego stanu rzeczy. Prostactwo i głupota antyreligijnych postaw jest, niestety, powszechnie nobilitowana. Przykładów jest wiele, jak choćby ostatni spór o krzyże w szkole czy obrażanie symboli wiary chrystusowej przez wielu „artystów” i tzw. wolnomyślicieli.

Można przyjmować boskość Chrystusa, lub nie. W wielu przypadkach wynika to z naszego wychowania i wartości nabytych w najmłodszych latach. Jednak nawet najbardziej bojowo nastawieni ateiści (czy innowiercy) muszą się zgodzić, iż Jezus Chrystus był najważniejszym człowiekiem w dziejach ludzkości, zaś jego nauki wywarły przeogromny wpływ na dzieje Świata i ludzką moralność. Pod tym względem nawet najwybitniejsi filozofowie starożytności – Sokrates czy Platon – nie mogą równać się z Chrystusem, gdy idzie o moc oddziaływania na współczesnych. Co więc należy rozumieć jako główne znaczenie nauk Jezusa Chrystusa? Przede wszystkim, naukę o miłości bliźniego, i co za tym idzie, współczucie wobec innych ludzi. Jest to klucz dla zrozumienia historii naszej cywilizacji, od czasów kiedy chrześcijaństwo głęboko zapuściło już korzenie, czyli od schyłku starożytności.

Nowożytni myśliciele, nawet ci o najbardziej antyreligijnym podejściu, kreślili swe idee już pod wpływem nauk chrystusowych. Tak jest i dziś. Różne ideologie odwołują się do pojęcia „sprawiedliwości społecznej”, która wiąże się nieustannie z uczuciem współczucia wobec drugiego człowieka. Oczywiście nie było i nie ma takiej ideologii, która konsekwentnie stosowałaby ewangeliczną miłość do bliźniego. Jednak brak również takiej – poza małym i tragicznym wyjątkiem, o czym niżej – doktryny, która nie nosiła w sobie chrystusowej inspiracji.

Owym wyjątkiem jest nazizm. Adolf Hitler był zdecydowanym wrogiem Chrystusa, jego liczne przemówienia pełne są nienawiści do chrześcijaństwa. Nic dziwnego, była to chyba jedyna znacząca ideologia czasów współczesnych, zbudowana wokół nienawiści do innych ludzi, niekiedy bazująca na pogaństwie. Nawet Marks, a potem Lenin, kreśląc swoje, utopijne i przykre w skutkach, wizje idealnego społeczeństwa, żyjącego w idealnym państwie bez podziałów, byli pod wpływem chrystusowej nauki miłości do bliźniego. Co więcej, także wśród XX-wiecznych marksistów istniały tendencje do udowadniania, że socjalistyczna utopia opiera się na ewangelicznych zasadach (widać to szczególnie w Ameryce Łacińskiej).

Z kolei, liberalny kapitalizm jest pod dużym wpływem protestanckiej etyki pracy, dobrze opisanej przez Maxa Webera. Nie jest moim celem zastanawiać się na słusznością czy niesłusznością reformacji, chcę tylko zaznaczyć, iż w liberalnym podejściu do jednostki i silnego akcentowania jej odpowiedzialności za swoje czyny, również można doszukać się chrystusowego natchnienia. Jak widać, ideologie nawet sobie zupełnie przeciwstawne mogą posiadać wenę zaczerpniętą z nauk Chrystusa. Czy więc państwo powinno stosować się do chrystusowej etyki?

Należy sobie tutaj zadać dwa pytania? Czy jest to wykonalne i co na ten temat powiedziałby sam Jezus Chrystus. Oczywiście, jako zwykły śmiertelnik nie śmiałbym wydawać jednoznacznych sądów w imieniu Jezusa, jednak mogę dopuścić się pewnych przypuszczeń.

Nie znam takiego państwa, w którym nauki Chrystusa byłyby jedynym wyznacznikiem działalności władzy. Jest to niewykonalne, z prostego powodu. Tym powodem jest ludzka natura, która skutecznie uniemożliwia spełnienie się nawet najbardziej szlachetnie brzmiących idei. Człowiek musiałby wyzbyć się takich atrybutów ludzkiej natury jak chciwość, pożądanie, żądza władzy czy egoizm. W praktyce jest to niewykonalne. Dlatego celem państwa jest poskromienie ludzkich namiętności, napiętnowanie bardziej szkodliwych, nagradzanie zaś tych pożytecznych społecznie.

Skoro znany jest nam cytat:  „Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu co boskie”, możemy powiedzieć, iż Chrystus nie występował przeciwko państwu ziemskiemu, i respektował jego prawo. Prawo państwowe musi być  nade wszystko sprawiedliwe i skuteczne. Jeśli założymy, że kara śmierci jest najsprawiedliwszą i najskuteczniejszą karą dla mordercy, to przecież nie odmawiamy mu pokuty i chrystusowego przebaczenia. Natomiast respektujemy ziemskie prawo, którego dopuścił się złamania. Stąd jestem zdania, że głosy niektórych duchownych o niezgodności stosowania kary śmierci z etyką chrześcijańską, są lekkomyślną interpretacją nauk Chrystusa. Teologiem jednak nie jestem, spór o zgodność egzekwowania najwyższej kary wobec człowieka z etyką chrześcijańską, zostawiam zawodowym badaczom Pisma Świętego.

Główną kwestią na jakiej jednak chciałbym się skupić w moich rozważaniach, jest niewdzięczność współczesnej myśli politycznej wobec nauk chrystusowych, będących podstawą naszej cywilizacji, czy to się komuś podoba czy nie. Rozumiem, iż można być niepraktykującym czy niewierzącym, dla wielu ludzi brak namacalnej działalności „zjawisk nadprzyrodzonych” jest wystarczającym argumentem aby stać się, lub pozostać, ateistą. Nie zamierzam ani tego chwalić, ani potępiać.

Niezależnie od stosunku wobec religijności, trudno uznać za racjonalne, ślepy antyklerykalizm, charakterystyczny gównie dla środowisk lewicowych i liberalnych. Ów antyklerykalizm skupia się nie tylko na odrzuceniu istnienia Boga, uznając takiego stanowisko niemal za dogmat, lecz na podważaniu wszelkich wartości chrześcijańskich oraz symboliki związanej z wiarą chrześcijańską. Odrzuca się tradycyjny, chrześcijański model rodziny (mimo, iż jest niezwykle korzystny dla funkcjonowania i prawidłowego rozwoju społeczeństw), walczy się z krzyżami w szkołach czy urzędach, w końcu domaga się zamknięcia ust duchownym głoszącym nauki chrystusowe, jeśli tyczą się one spraw związanych z moralnością (vide. pederastia), jakoby „kler wtrącał się do polityki”, choć niepodobna stwierdzić, iż sprawy obyczajowe nie są ważnym elementem etyki chrześcijańskiej.

Można jednak, nawet w przypadku całkowitego braku wiary, przyjąć etykę chrześcijańską, uznając ją za korzystną dla społecznej egzystencji. Po pierwsze, ze względu na jej ludzki wymiar, miłość i współczucie wobec innego człowieka jest niepodważalnie czymś obiektywnie dobrym. Dawanie jałmużny (dobrowolne), dzielenie się z innym człowiekiem, wzmacnia ludzkie więzy i wprowadza solidarność społeczną, lepiej niż wszelkie interwencjonistyczne działania władz. Paradoksalnie, takie działania osłabiają poczucie wspólnoty człowieczeństwa między ludźmi. Jeśli czujemy, że państwo zabiera nam ponad miara, z plonów naszej pracy, będziemy skłonni występować przeciwko temu państwu, uchylając się na rozmaite sposoby od powinności wobec władzy. Toteż, kiedy państwo mówi nam, że dba o potrzebujących, to naturalnie czujemy mniejszą potrzebę ofiarności względem innych ludzi. W tym przypadku natura ludzka lepiej dostosuje się do etyki chrześcijańskiej niż do wymogów narzuconych przez władzę.

Po drugie, społeczeństwo, wraz z organizującym je Państwem, potrzebuje pewnej ideologii państwowej, czy inaczej ujmując, pewnego odnośnika w kwestiach spornych, np. obyczajowych. Między bajki włożyłbym hasła o „państwie neutralnym światopoglądowo” czy nieobciążonym żadną ideologią. Nie znam żadnego przypadku takiego bytu politycznego. Co warte uwagi, te państwa, które podkreślają swoją domniemaną „neutralność światopoglądową” są najbardziej agresywne i zaborcze w stosowaniu ideologii wobec swoich obywateli. Przykładem może być Związek Radziecki czy współczesna Szwecja, gdzie z humanizmu i swoistego socjalistycznego konwencjonalizmu zrobiono bóstwo, mające obowiązywać wszystkich bez wyjątku.

Jestem zdania, że etyka chrześcijańska, stojąca u podnóża naszej cywilizacji, będąc cywilizacją wolności i życia, poszanowania jednostki czy obrony słabszych, jest warta rozważenia jako podpora dla państwa w kwestiach spornych, zaś szacunek wobec wiary i symboliki chrześcijańskiej winien być cechą każdego szanującego się Europejczyka.

Michał Kowalczyk

Reklamy
Explore posts in the same categories: Religia

3 Komentarze w dniu “Etyka chrześcijańska w działaniu”

  1. Sallieri Says:

    No i znowu brawo! Brawo prawicowa strono UW! Tu rzeczywiście czuje się wolną, niczym nie skrępowaną prawicową myśl, a nie konkretną ideologiczną bitwę polegającą na kąsaniu się libertarian z socjalnarodowcami, monarchistów z nacjonalistami itp. :)

  2. M. F. Says:

    Czy Panowie wylewający na tym blogu swoje przemyślenia (abstrahując już nawet od ich wartości) mają jakieś problemy z interpunkcją? Chorujecie Panowie na jakiś „przecinkizm”? Zarówno p. Kowalczyk jak i p. Tomczak ładują w swoje teksty tyle niepotrzebnych znaków przystankowych, że irytacja czytelnika sięga zenitu!

  3. D. Says:

    Generalnie – dobrze powiedziane.

    A teraz pozwól, że przyczepię się trochę.
    Po pierwsze, jeżeli piszesz zarówno o liberalizmie kapitalistycznym i quasi-liberalizmie demokratycznym, to zaznacza tę różnicę, zamiast do opisania obu zjawisk używać słowa „liberalizm”. To powoduje zamieszanie i nakręca, całkiem niesłuszną, prawicową nagonkę na liberalizm w każdej postaci.
    Po drugie: „(…) chcę tylko zaznaczyć, iż w liberalnym podejściu do jednostki i silnego akcentowania jej odpowiedzialności za swoje czyny, również można doszukać się chrystusowego natchnienia.” Zgadzam się z tym całkowicie!
    Po trzecie, dziwi mnie trochę przypisywanie chrześcijańskiego sentymentu komunizmowi, jest to twierdzenie nadzwyczaj zaskakujące.
    Po czwarte, wydaje mi się, że model rodziny „tradycyjnej”, czyli małżeństwo z dziećmi, nie jest w istocie efektem istnienia chrześcijaństwa. To jest po prostu norma – z wielu, wielu względów. Korzystność jest tu słuszniejszym wyjaśnieniem.
    I chyba to tyle. Aczkolwiek uważam, że stawiasz zbyt wiele przecinków.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: